poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Oh yeah

Cześć kochani! ♥
Z związku z moją zaraźliwą Potteromanią podzielę się z wami początkiem mojego opowiadanie. Nie marudzić, kto nie nie chce nie musi czytać.

A tak PS: Zgadzacie się z tym?


J.K.Rowling wymyśliła w jednym rozdziale <zgaduję, że chodzi o rozdział "Opowieść Księcia"> lepszą miłosną historię niż Stephanie Mayer w 4 książkach.

W Spinner's End mieszkała niewielka rodzina. Tajemnicza, serdeczna kobieta, wiecznie złośliwy, niewychowany mężczyzna i mały, zaniedbany chłopiec, łudząco podobny do matki. Czarnowłosy chłopak, z brudnymi, tłustymi włosami w za dużych ubraniach po ojcu, często wychodził z domu i chował się gdzieś, kiedy państwo Snape kłócili się, a bywało tak nie rzadko.
Pani Eileen Snape nie była złą matką. Troszczyła się o swojego synka Severusa jak tylko mogła. Jednak nie byli zbyt bogaci i nie było jej stać na rozpieszczanie potomka. Nikt w miasteczku nie wiedział, że Eileen była czarownicą, a zdolności te odziedziczył mały Severus. Tobiasz Snape nie cierpiał magii. Nie pozwalał o niej mówić w domu, a tym bardziej jej używać. Był, jak to mówili w świecie czarodziejów- mugolem, czyli zwykłym człowiekiem. (...)
Severus  pakował swoje ubrania do kufra. Co jakiś czas przybiegała do jego pokoju matka.
-Severusie, a to może będzie na ciebie pasowało?- Pytała pokazując jakieś ubrania swojego męża- Tobiasza Snape’a.
Szesnastolatek mierzył ubrania tylko przez grzeczność.  Wiedział, że nigdy nie będzie miał tak ładnych ubrań jak ten kretyn James Potter. 
Lily przez te lata zdecydowanie wyładniała. Przestała być uroczą dziewczynką, a stawała się piękną kobietą. Za to Severus wciąż wyglądał podobnie. Zdecydowanie bardzo wyrósł. Był wysoki i chudy jak tyczka, a kruczoczarne włosy, wciąż przykrywały mu czoło i oczy.

Na King Cross zobaczył Lily ze swoim dużo większym kufrem.
-Cześć Sev. – Uśmiechnęła się promiennie.
-Cześć.- Uśmiechnął się i oboje pociągnęli swoje kufry do pociągu.
Znaleźli pusty przedział i usiedli.
-Też tęsknisz za Hogwartem?- spytał Severus uśmiechając się.
-No pewnie!- zawołała z entuzjazmem Lily i rozmarzyła się.
-Martwisz się już OWUTEMami?
-Nie, skądże.- rudowłosa machnęła teatralnie ręką- to przecież dopiero w przyszłym roku, ale pomożesz mi się uczyć z eliksirów, co nie Sev?
-Oczywiście- chłopak wstał, teraz Lily wyraźnie widziała, jak bardzo jej przyjaciel jest od niej wyższy- idę się przebrać w szatę- oznajmił i wyjął z kufra ubranie.
-O Smarkeus!- zawołał wyraźnie ucieszony James Potter wchodząc do przedziału. Zmierzwił ręką włosy i uśmiechnął się czarująco w stronę Lily.
-O idiota!- zawołała rudowłosa naśladując jego ton głosu.
-Zdaje się, że pomyliłaś przedział- pokiwał poważnie głową James- jak ty z nim wytrzymujesz?- spytał, mówiąc „nim” ze szczególną pogardą.
-Och, James. A jak ty wytrzymujesz z samym sobą?- rudowłosa wstała i spojrzała na niego wyzywająco- ja bym już dawno na twoim miejscu sięgnęła po wielosok. Chociaż nie, on nie zmienia charakteru.
-Eliksir wieloskokowy?- James udał zastanowienie i nawet podrapał się po brodzie- chętnie, jeśli TY go zrobisz.

-Żałosne- mruknął pod nosem Severus i opuścił głowę.
Potter już chciał coś odpowiedzieć, kiedy napotkał spojrzenie Lily. Jej zielone oczy, niby migdały patrzyły na niego nie karcąco, nie krytycznie, tylko błagalnie. James uśmiechnął się i wyszedł z przedziału bez słowa.
Ślizgon zapomniał o tym, że miał iść się przebrać, tylko opadł ciężko na siedzenie i zastygł w pozycji siedzącej z szatą ułożoną w kostkę na jego kolanach. Był tak wdzięczny Lily i zadowolony, że i ona nie lubi zuchwałego Pottera, że nie mógł wykrztusić z siebie słowa. Nawet krótkiego, słodkiego „dzięki”.
Skulił się w sobie i myślał. Jak można by pokazać Potterowi gdzie jego miejsce? Avada Kedavra odpada… Zabić nie, okaleczyć, torturować- owszem. Gdyby tak nauczyć się jakiegoś okaleczającego zaklęcia. Severus wiedział, że James miał pelerynkę niewidkę. Mało kto z Gryfonów nie wiedział, a Lily powiedziała mu to kiedyś w sekrecie. Och, jakby mu się teraz ona przydała (pelerynka, nie Lily).  Mógłby włamać się w bibliotece do działu ksiąg zakazanych, gdzie aż wieje czarną magią.
Ruda Lily wpatrywała się w okno. Obecnie mijali jakieś puste pola i łąki. Dziewczyna pomyślała o Petunii. Uwielbiała przecież takie krajobrazy. Proste, obszerne, ale piękne.

1 komentarz: