wtorek, 18 października 2011

Pigułka historii zalecana 2 razy dziennie.

Byłam dzisiaj na filmie "1920 Bitwa Warszawska".  No i jeśli ktoś lubi historie, filmy wojenne itd. to się nie zawiedzie. A nawet jak nie lubi. Mój kolega zaręczał, że będze sobie spał na filmie, ale potem sam oglądał z zapartym tchem i przyznał, że film mu się podobał, więc mogę chyba powiedzieć, że jest to film dla opornych.

To jest Ola i Janek. Ola śpiewa w teatrze, a Janek jedzie na wojne. W dzień wyjazdu pobierają się. Śliczny ślub jak z obrazka. Ola oczywiście pyta Janka czy wróci i błaga by przysiągł, że tak się stanie. Jasio przysięga.

No i piszą do siebie listy, a Janek przez swoją małą pomyłkę (przytaczał na głos Bolszewicką ulotkę) wdaje się w małą bójkę z przełożonym. Nazwany komunistą zostaje skazany przez swoich na rozstrzelanie. Potem dużo się dzieje. Bolszewiki atakują, przejmują Janka. No i w tej chwili pragnę przedstawić mojego ulubionego bohatera całego filmu.

Adam Ferency gra paskudnego, zimnokrwistego czekistę, który nie ma oporów przed strzelaniem i ogólnie po jego rozmowach z Jankiem wynika, że jest jeszcze bardziej paskudny i zimnokrwisty niż nam się zdaje na początku.

Potem Janek szuka swoich, kręci się po polach bitwy, a Ola jest już przekonana, że jej ukochany nie żyje po czyiś doniesieniach.
Kiedy ktoś jej donosi, że Janek przyłączył się do komunistów, Ola rozpromieniona, że jej ukochany żyje biegnie na front. Trochę jak z filmu "Ania na wojnie". Słyszeliście? Ania ta sama co z "Ani z zielonego Wzgórza" (Ba! Ta sama aktorka!) goni za Gilbertem, który się zaciągnął do wojska i po czasie dołącza do listy zaginionych. Ale wracając do "Bitwy". Ola jest na froncie. Tam poleczy, tam postrzela. Wszędzie jej pełno!
W tym czasie nasz Piłsudzki (jego też często pokazują między nowelą Oli i Jasia) wymyśla manewr, który ma zapewnić Polakom zwycięstwo nad Bolszewikami. Ale o tym napewno uczyliście się na lekcji historii. Ja to miałam w 6 klasie.
Aż wreszcie Ola jako pielęgniarka znajduje rannego męża. Film kończy się na pocałunku Oli i Janka. Ahh...

Tutaj mamy... no zgadujcie! Dobra to oczywiście Piłsudzki! (Ten z wąsami oczywiście).


Podsumowanie:
-Najlepsze fragmenty tego filmu:
  • Poszczególne oddziały zmierzające na front na koniach przy pięknej muzyce;
  • Sceny walki;
-Atuty filmu:
  • Niekiedy zabawne momenty;
  • Atmosfera oddająca cały klimat wydarzeń;
  • Świetna jakość zdjęć, kamera ustawiana zawsze tak, że pokazuje gwałtowność i dynamikę wydarzeń;
-Wady filmu:
  • Postacie bardzi sztywne i płytkie;
  • W 3D wszystko wygląda bardzo nienaturalnie, zwłaszcza w takich zwykłych momentach jak np. rozmowa generałów;
I to jest właśnie zdanie Ryby. Dziękuję za uwagę.

sobota, 10 września 2011

Poetyckie przemyślenia Ryby

Zaczął się rok szkolny. Dla kogo dobrze, dla tego dobrze. Wasza Ryba jednak jest spragniona... śnieguuuuu!
Zdjęcie autorstwa Ryby z 2010 roku

Czyli ogólnie zimyy! Bo tak gorąco i nudno jest bez tych zasp śniegu, przez które się brodzi omijając żółte plamy.

"Dopiero w samym środku zimy przekonałem się, że noszę w sobie niepokonane lato."
-Albert Camus

"Zima jest piękna... przez pierwsze 20–30 minut."
-Andżelika Piechowiak

Zdjęcie autorstwa Ryby z 2010 roku
No dobra starczy tego dobrego. Idę oglądać Niekrytego Krytyka na YouTube.
Niekryty Krytyk, który ocenia "Trudne Sprawy" i Dariusza

Papaaa,
wasza Rybaaa!

piątek, 12 sierpnia 2011

Obrazek, świnki i opowiadania

Witaj niecny wędrowcze. Zabłądziłeś do tajemniczego lasu pełnego ryb, ślimaków, opowiadań, Harrego Pottera (♥ ) i malunków. Czy jesteś gotów żeby przeżyć?

Okej, a teraz poważnie. Muszę się streszczać, bo Bianenzilda do mnie drepta.
Bianenzilda zwana powszechnie Bianką <3
Dzisiaj postanowiłam poeksperymentować sobie z płótnem. Kupiłam wczoraj takie trzy 25x30cm w Lidlu.
Jeszcze schnie, jak to farby olejne.
Kupiłam też całą butlę płynu do mycia pędzli (wodą takich nie umyjesz, jak upaćkane są farbą olejną) i myłam tym płynem ręce nie wiem ile, a wciąż wyglądam jak... jak ktoś kto ma na rękach zieloną i czarną farbę.
Mój warsztat pracy
Paletka- moja stara dobra przyjaciółka
No to pochwalę się też urywkami z moich dwóch aktywnych opowiadań ^^

Cruciatus- szkolne lata Lily i Severusa
(...)-Zaczekaj Potter!- zawołał szorstko.
James odwrócił się i spostrzegł rozbawiony, że to Smarkerus go woła. Obok stał Lupin i podażył za wzrokiem przyjaciela.
-Tłustowłoska!- zawołał Rogacz mało nie skacząc z uciechy.
Severus podniósł wysoko różdżkę. Czarne oczy wpatrywały się w skupieniu i pogardzie brązowe, rozbawione oczy. Wycelował różdżkę prosto w Jamesa.
-Snape!- przestraszył się Remus.
-Spokojnie Luniak- uspokoił go Potter- zaraz go pokonam, zmiażdżę i pokażę gdzie jego miejsce i jeszcze zdążymy na herbatkę.
Błękitny promień wystrzelił w Gryfona, kiedy ten, wciąż patrzył na Remusa z różdżki Snape’a.  Ten czuł miłą błogość po wypowiedzeniu słodkich słów „Respiratey”, które otoczyły tego brudnego Pottera i zaczęły plątać się na jego szyi. James macał rękoma po całej szyi, szukając instynktownie jakiegoś węzła, który mógłby poluźnić i złapać oddech.
Lupin nagle pobladł. Zaczął się wszędzie rozglądać, podbiegł do przyjaciela, ale nie mógł mu pomóc.
-Przestań!- wrzasnął na całe gardło, zdziwiony zresztą, że potrafi wydać z siebie aż tak głośny dźwięk.
Severus ani myślał. Czerpał radość i energię z bólu wroga.
-On się dusi!- krzyczał Remus na zdarcie gardła.
Wtedy Severus ocknął się. Zabije Pottera- wyrzucą go ze szkoły. Zabije Pottera- trafi do Azkabanu. Na zawsze. Nigdy nie zobaczy Lily. Piorunem opuścił różdżkę, a James cały siny opadł na podłogę. Echem potoczył się huk jaki wywołał ciężki James opadając, a przy ty, dźwięk tuczącego się szkła. Ot i potłukły się okulary Gryfona. Wtedy pojawił się tłum uczniów, w tym Lily Evans. Severus zaczął się cofać, w tej chwili jego działanie, które przed chwilą zdawało się genialne i cudowne, teraz było… głupie! Cofał się szybko i wpadł na Avery’ego.
-Gościu, to było…- zaczął przejęty, widząc akcję z Potterem.
Ale Severus już biegł do Pokoju Wspólnego. Był tak wstrząśnięty, tak wstrząśnięty. To była w końcu Czarna Magia. (...)

James obudził się dzień później jeszcze przed południem. Ziewnął i dopiero potem zorientował się gdzie jest. Sięgnął po omacku po okulary i założył je na nos. Tak, teraz miał pewność.
-Powinieneś jeszcze przeleżeć tu z dzień, dwa- mruknęła pani Pomfrey ścieląc łóżko naprzeciwko, zauważywszy, że pacjent się obudził.
-Chyba nic mi nie jest- zauważył.
-Jesteś osłabiony, twoje drogi oddechowe są uszkodzone. Zaklęcie Respitatey to groźne czarno magiczne zaklęcie, które pozostawia po sobie silne, trudne do pozbycia ślady.
-Respiratey?- powtórzył Potter z pytającym spojrzeniem- no nie, Smarkerus ćwiczy czarną magię- powtórzył z niedowierzaniem i łobuzerskim uśmiechem, kiedy pani Pomfrey odeszła nieco dalej.
-ROGACZ!- usłyszał znajome głosy. To Lunatyk, Glizdogon i Łapa przyszli do przyjaciela. Pulchny Peter wepchnął się na łóżko Jamesa, Remus stanął opierając się oparcie łóżka przy nogach Pottera, a Syriusz usiadł na stołku przy łóżku.
-Co tam, stary?- spytał beztrosko Syriusz.
-A jak myślisz?
-Uduchowiony- zażartował Peter- bo myśleliśmy, że wyzioniesz ducha.
-Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie- uśmiechnął się Rogacz.
-Wiemy- jęknął Remus z udawanym smutkiem.
Wszyscy dostali ataku śmiechu.


Ołkej, a teraz o naszej Myszy i Klotce
Mysza i Klotka
26 sierpnia, czwartek
Dzisiaj zobaczyłam pod blokiem Wiktorię. Tym razem bez braciszka. Wyglądała osobliwie. Miała na sobie długą sukienkę do kostek koloru granatowego, w rękach trzymała bardzo grubą książkę zlewającą się kolorystycznie z sukienką, a na nosie okrągłe okulary, z grubymi szkłami. Wyglądała w nich jak mucha.
Podeszłam do niej z wymuszonym uśmiechem i spytałam co czyta.
-„Harry Potter i Zakon Feniksa”- pochwaliła się Wiktoria.
Nigdy nie myślałam, że taka dziewczyna jak Wiktoria, z modnymi ciuchami, umalowana i opalona lubi czytać książki, zwłaszcza takie grube.
-Fajne okulary- powiedziałam.
Wiktoria zaczęła się po sobie rozglądać, jakby myślała, że mówię o jakiś innych okularach, dopiero po chwili zrozumiała i podziękowała.
-W mojej klasie było bardzo dużo krótkowidzów- powiedziałam.
-Ja nie jestem krótkowidzem- rzekła uprzejmie Wiktoria.
Zbiła mnie z tropu…
-Ale masz przecież okulary.
-Aha- przytaknęła, a mnie ręce opadły- ale musiałabym mieć naprawdę niezłą wadę wzroku, żeby musieć nosić takie denka od butelek. To zerówki, zwykłe szkła.
Słyszałam już o tych zerówkach. Ale zwykle się je nosi do modnych okularów. Nerdów, albo coś w tym stylu. Ale żeby nosić takie niemodne i nieładne okulary?!
-Dostałam je od rodziców na urodziny.
Więc to rodzice taki dla niej prezent wymyślili. Czasem jak rodzice jakiś prezent wymyślą to nic tylko rozpaczać.
-Prosiłam ich o nie całe lato- dodała Wiktoria.

No to tyle.
Bo Franek już się niecirpliwi i pcha się obok Bianci
Które opowiadanie wydaje się wam bardziej obiecujące?
No i co sądzicie o moim obrazku?

We wtorek wyjeżdżam w góry, będę dostępna na wszelkich internetowych środkach kumunikacyjnych bo będziemy mieli tam internet, a ja wzmę laptopa, tyle tylko, że będę rzadziej i krócej.
Paa! :3

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Oh yeah

Cześć kochani! ♥
Z związku z moją zaraźliwą Potteromanią podzielę się z wami początkiem mojego opowiadanie. Nie marudzić, kto nie nie chce nie musi czytać.

A tak PS: Zgadzacie się z tym?


J.K.Rowling wymyśliła w jednym rozdziale <zgaduję, że chodzi o rozdział "Opowieść Księcia"> lepszą miłosną historię niż Stephanie Mayer w 4 książkach.

W Spinner's End mieszkała niewielka rodzina. Tajemnicza, serdeczna kobieta, wiecznie złośliwy, niewychowany mężczyzna i mały, zaniedbany chłopiec, łudząco podobny do matki. Czarnowłosy chłopak, z brudnymi, tłustymi włosami w za dużych ubraniach po ojcu, często wychodził z domu i chował się gdzieś, kiedy państwo Snape kłócili się, a bywało tak nie rzadko.
Pani Eileen Snape nie była złą matką. Troszczyła się o swojego synka Severusa jak tylko mogła. Jednak nie byli zbyt bogaci i nie było jej stać na rozpieszczanie potomka. Nikt w miasteczku nie wiedział, że Eileen była czarownicą, a zdolności te odziedziczył mały Severus. Tobiasz Snape nie cierpiał magii. Nie pozwalał o niej mówić w domu, a tym bardziej jej używać. Był, jak to mówili w świecie czarodziejów- mugolem, czyli zwykłym człowiekiem. (...)
Severus  pakował swoje ubrania do kufra. Co jakiś czas przybiegała do jego pokoju matka.
-Severusie, a to może będzie na ciebie pasowało?- Pytała pokazując jakieś ubrania swojego męża- Tobiasza Snape’a.
Szesnastolatek mierzył ubrania tylko przez grzeczność.  Wiedział, że nigdy nie będzie miał tak ładnych ubrań jak ten kretyn James Potter. 
Lily przez te lata zdecydowanie wyładniała. Przestała być uroczą dziewczynką, a stawała się piękną kobietą. Za to Severus wciąż wyglądał podobnie. Zdecydowanie bardzo wyrósł. Był wysoki i chudy jak tyczka, a kruczoczarne włosy, wciąż przykrywały mu czoło i oczy.

Na King Cross zobaczył Lily ze swoim dużo większym kufrem.
-Cześć Sev. – Uśmiechnęła się promiennie.
-Cześć.- Uśmiechnął się i oboje pociągnęli swoje kufry do pociągu.
Znaleźli pusty przedział i usiedli.
-Też tęsknisz za Hogwartem?- spytał Severus uśmiechając się.
-No pewnie!- zawołała z entuzjazmem Lily i rozmarzyła się.
-Martwisz się już OWUTEMami?
-Nie, skądże.- rudowłosa machnęła teatralnie ręką- to przecież dopiero w przyszłym roku, ale pomożesz mi się uczyć z eliksirów, co nie Sev?
-Oczywiście- chłopak wstał, teraz Lily wyraźnie widziała, jak bardzo jej przyjaciel jest od niej wyższy- idę się przebrać w szatę- oznajmił i wyjął z kufra ubranie.
-O Smarkeus!- zawołał wyraźnie ucieszony James Potter wchodząc do przedziału. Zmierzwił ręką włosy i uśmiechnął się czarująco w stronę Lily.
-O idiota!- zawołała rudowłosa naśladując jego ton głosu.
-Zdaje się, że pomyliłaś przedział- pokiwał poważnie głową James- jak ty z nim wytrzymujesz?- spytał, mówiąc „nim” ze szczególną pogardą.
-Och, James. A jak ty wytrzymujesz z samym sobą?- rudowłosa wstała i spojrzała na niego wyzywająco- ja bym już dawno na twoim miejscu sięgnęła po wielosok. Chociaż nie, on nie zmienia charakteru.
-Eliksir wieloskokowy?- James udał zastanowienie i nawet podrapał się po brodzie- chętnie, jeśli TY go zrobisz.

-Żałosne- mruknął pod nosem Severus i opuścił głowę.
Potter już chciał coś odpowiedzieć, kiedy napotkał spojrzenie Lily. Jej zielone oczy, niby migdały patrzyły na niego nie karcąco, nie krytycznie, tylko błagalnie. James uśmiechnął się i wyszedł z przedziału bez słowa.
Ślizgon zapomniał o tym, że miał iść się przebrać, tylko opadł ciężko na siedzenie i zastygł w pozycji siedzącej z szatą ułożoną w kostkę na jego kolanach. Był tak wdzięczny Lily i zadowolony, że i ona nie lubi zuchwałego Pottera, że nie mógł wykrztusić z siebie słowa. Nawet krótkiego, słodkiego „dzięki”.
Skulił się w sobie i myślał. Jak można by pokazać Potterowi gdzie jego miejsce? Avada Kedavra odpada… Zabić nie, okaleczyć, torturować- owszem. Gdyby tak nauczyć się jakiegoś okaleczającego zaklęcia. Severus wiedział, że James miał pelerynkę niewidkę. Mało kto z Gryfonów nie wiedział, a Lily powiedziała mu to kiedyś w sekrecie. Och, jakby mu się teraz ona przydała (pelerynka, nie Lily).  Mógłby włamać się w bibliotece do działu ksiąg zakazanych, gdzie aż wieje czarną magią.
Ruda Lily wpatrywała się w okno. Obecnie mijali jakieś puste pola i łąki. Dziewczyna pomyślała o Petunii. Uwielbiała przecież takie krajobrazy. Proste, obszerne, ale piękne.

środa, 27 lipca 2011

Potteromania

Od wczorajszego wyjścia do kina mam poprostu Potteromanie. Oszalałam i zaczęłam pisać nawet fan fiction (o Snape i Lily). Oszlałam!
No to postanowiłam podzielić się z wami moim oszaleniem (Nie, nie pokażę wam opowiadania, muahahaha) i napiszę kilka cytatów moich ulubionych bohaterów z ostatniej (i nie tylko) części!
Luna Lovegood
Możecie się śmiać! Kiedyś ludzie uważali, że nie istnieje ględatek niepospolity czy chrapak krętorogi!
Luna tańcząca z ojcem na weselu Billa i Fluer <3

Luna: Jak chcesz, to naprawię ci nos. Myślę jednak, że tak wyglądasz zdecydowanie dużo lepiej. No to jak?
Harry: Naprawiałaś już kiedyś nosy?
Luna: Nie, ale kilka palców tak. A w końcu... Co to za różnica?
Harry: No tak, żadna. Dobra, niech będzie.
Luna: Episkey.
Harry: I jak?
Luna: Ekstremalnie zwyczajnie.
(Cytat z filmu)
Nimfadora Tonks
"Nie mów do mnie Nimfadoro!"
Różdżka nadal w dżinsach? Oba pośladki jeszcze całe? W porządku, idziemy. Locomotor kufer.
(Do Harrego przed lotem do Kwatery głównej Zakonu Feniksa)

 Bellatriks Lastrange

Do niej nie mam cytatu, ale ją lubię ^-^

Severus Snape
– Czy pamiętasz, jak mówiłem, że ćwiczymy zaklęcia NIEWERBALNE, Potter?
– Tak.
– Tak, proszę pana.
– Nie ma potrzeby zwracania się do mnie per pan, profesorze

Aha, Crabbe, rozluźnij trochę uścisk, bo jak Longbottom się udusi, będzie mnóstwo papierkowej roboty i obawiam się, że będę musiał o tym wspomnieć w twojej opinii, jeśli kiedykolwiek złożysz jakieś podanie o pracę. (Snape w gabinecie Umbigde, po złapaniu GD)
Fred i George
Mistrzowie!
Zawsze uważałem, że my z Fredem powinniśmy dostać ze wszystkiego P, bo sam fakt, że pojawiliśmy się na egzaminach, był powyżej oczekiwań.
(George do Hermiony na temat SUMów)
* * *
Pani Weasley: Nie wierzę! Nie wierzę! Och, Ron, to cudownie! Prefekt! Jak każdy w tej rodzinie!
George Weasley: A ja i Fred to co, jesteśmy tylko sąsiadami?
*  * *
Fred Weasley: (...) Dumbledore ma poważne kłopoty ze znalezieniem kogoś, kto by tego (Obrony przed Czarną Magią) nauczał w tym roku.
George Weasley: Trudno się dziwić, jak się pamięta, co się przydarzyło ostatnim czterem.
Harry Potter: Jeden wylany, jeden martwy, jeden pozbawiony pamięci i jeden zamknięty w kufrze przez dziewięć misięcy. No tak, chyba masz rację.


No to tyle. Na bonusik Syriusz:
I Huncwoci na swojej mapie:
– Pan Lunatyk przesyła wyrazy szacunku profesorowi Snape'owi i uprasza go, by zechciał nie wtykać swojego długiego nochala w sprawy innych ludzi.
– Pan Rogacz zgadza się z panem Lunatykiem i pragnie dodać, że profesor Snape jest wrednym głupolem.
– Pan Łapa pragnie wyrazić swoje zdumienie, jak taki kretyn mógł zostać profesorem.
– Pan Glizdogon życzy profesorowi Snape'owi miłego dnia i radzi mu umyć włosy, bo kleją się od łoju.


Papa, Ryba,

wtorek, 26 lipca 2011

"Harry Potter i Insygnia Śmierci"

Byłam dzisiaj na drugiej części, ostatniej części z serii o Harrym Potterze.
 – Szpiegowałem dla ciebie, kłamałem dla ciebie, narażałem dla ciebie życie, a wszystko to robiłem, by zapewnić bezpieczeństwo synowi Lily. A teraz mówisz mi, że hodowałeś go jak prosiaka na rzeź.
– To bardzo wzruszające, Severusie – powiedział z powagą Dumbledore. – A więc w końcu dojrzałeś do tego, by przejmować się losem tego chłopca?
– Jego losem? – wykrzyknął Snape. – Expecto patronum!. Z końca jego różdżki wystrzeliła srebrna łania. Wylądowała na podłodze, przebiegła przez pokój i wyskoczyła przez okno. Dumbledore patrzył, aż jej srebrna poświata zniknęła w ciemności, a potem odwrócił się do Snape'a. Oczy miał pełne łez.
– Przez te wszystkie lata?...
– Zawsze


– Więc ukryj ich gdzieś. Ukryj ją... Ich wszystkich. W jakimś... bezpiecznym miejscu. Błagam.
– A co mi dasz w zamian, Severusie?
– Wszystko.


Znalazłam też pewien komiks. Wymyślili go fani, zastanawiając się, jakby to było gdyby Snape zamiast nazwać Lily "Szlamą" powiedział co do niej czuje. Ciekawe. W końcu nasz Mistrz Eliksirów to zupełne przeciwieństwo Jamesa Pottera.
 -Ktoś tutaj chce być w Slytherinie? Chyba się gdzieś przesiądę, a ty?
(James do Syriusza w pociągu do Hogwartu, gdy usłyszał Snape.)
 A wy jak myślicie?

Wogóle mnie ciekawi jaki mógł być Severus Snape jako nastolatek. W końcu w książce (i w filmie) zawsze był tylko taki ponury i tajemniczy. No nie licząc jego śmierci. (chlip, chlip). No cóż, pozostają na domysły.

I na "do widzenia" mój ulubiony cytat z tej całej "Insygni Śmierci".
– Nie możecie tego zrobić bez mojej zgody, no i musielibyście mieć kilka moich włosów.
– No i w tym miejscu nasz plan się wali, to fakt – powiedział George – bo przecież nie zdobędziemy paru twoich włosów bez twojej zgody.
– No jasne, jest nas tylko trzynaścioro na jednego faceta, któremu na dodatek nie wolno użyć czarów, nie mamy szans – dodał Fred.


Wasza fanka Pottera- Ryba.

czwartek, 21 lipca 2011

Play by forum- Rybka luuuuubi :3

Dzisiaj napiszę wam o czymś dla tych co lubią pisać. Pewnie sporo osób już o tym słyszało, więc tutaj będzie kilka propozycji. Ale od początku.

Co to jest Forum RPG czy jak inni mówią Gra Forumowa.
To właśnie gra fabularna rozgrywana na forum dyskusyjnym. A dla mniej kumatych:
Twoja postać jest (przykładowo) jakimś gnomem. I piszesz posta w Temacie (przykładowo) "Gnomolandia" i piszesz tam o sobie w 3 osobie. Np. "Gnom zaciekawiony wszedł do miasta" itd.

A teraz kilka ciekawych For RPG które polecam. Ja jestem zarejestrowana tylko na niektórych i nie powiem których :P

Możesz być bajkowym stworzeniem w Krainie Luster

Dla fanów Harrego Pottera

Zamieszkaj na Lwiej Ziemi albo Złej....

Ascella, czyli Szkoła, która nie jest nudna

Stań się psem! xD


Jak mi się jakieś przypomną to dam ;)
Uprzedzam, że na dłuższą metę, to ta zabawa jest tylko dla tych, co lubują się w pisaniu.
Więc jak kogoś to nie kręci to nie polecam, bo się może mu szybko znudzić.

Bye, Bye,
Wasza Ryba

sobota, 16 lipca 2011

Ryba się nudzi

Dzisiaj pokażę wam porcję moich rysunków. Zrobiłam je w tym tygodniu.
Rozmarzona dziewczyna z za dużą głową i koślawym sweterku <3

Chłopczyca, która wygląda jak chłopak <3

Pierwszy od dłuższego czasu malunek farbami ;P

Mam nadzieję, że się podba,
pozdrawiam- Ryba!

czwartek, 14 lipca 2011

Pogoda paskudna, ech!

No więc gratuluję tym co wygrali moją loteryjkę.
Nic ciekawszego nie mam do powiedzenia, oprucz tego, że pogoda jest paskudna.
Ale to pewnie wszyscy wiecie ;)
Mój kumpel Hucky zorganizował konkurs, ja jestem jurorką. Kogo znam, może zgłosić się na trzeciego jurora.
No to tyle, pozdrawiam, pozdrawiam, pozdrawiam.

Wasza Rybka ;D

wtorek, 12 lipca 2011

Wyniki! Wyniki!

Dobrze, od razu chciałam was uprzedzić i przeprosić, że do wygrania jest tylko jeden kod na 50 brylantów, a drugą to rola w filmie za max gażę, pozytywna konferencja i jutro głos w m&m.
Najpierw pierwsza nagroda, czyli bryyyyyyyyyle!
50 brylantów leci do Huckiego!
Gratuluję!
A teraz druga nagroda...


Congratulation. A dla wszystkich, którzy nie wygrali... 10 w SyS. Ale to po 19:00 bo muszę lecieć! Nagrody dam także po 19:00.
Dziękuję i pozdrawiam!

Wasza Ryba aka Marysia.

Dzień Loterii!

Dzisiaj będzie loteria. Więc tutaj lista biorących udział.
1. Eve Rosell
2. Antosia
3. Ayumi
4. Grzeczny Diabełek
5. Mgr Kisiel
6. Brylu
7. Allis
8. Hucky (a następnym razem zgłaszaj się w komentarzach, a nie na PW)
Jeszcze można się zgłosić w komentarzach ;)

Wasza Ryba.

niedziela, 10 lipca 2011

Góry i doliny!- A na kolacyjke oscypki!

Fajnie, że tyle ludziów zgłosiło się do loterii.
Przypominam, że trzeba też w komentarzu...
Już w środę losowanko! Trzymam kciuki za każdego... chodź chyba tak się nie da :D

W tym roczku w sierpniu jadę w górki!
Bez obaw, będę na WL i innch takich, bo biorę ze sobą komputra. ^-^
Nie mogę się doczekać widoczków.
Zdjęcie z tamtego roku:
 Giewont, ach Giewont. <3
I w spinaczki niskogórskie i średniogórskie.

Buziaki,
Ryba

piątek, 8 lipca 2011

Konkurs- Loteria dla graczy Wonderlife

Nowy konkurs dla tych co mają konto na wonderlife.pl i mogą uwaga, uwaga. Wzbogacić się o 50 brylantów, praktycznie nic nie robiąc!
Loteria! Jest tylko jeden wymóg- posiadanie konta na bloggerze (EDIC-W sumie od biedy, anonimowi też mogą).
Dodajecie się do obserwujących i wpiszcie w komentarzu swój nick na WL. Powiedzmy, że można do loterii zgłaszać się do 12 lipca (środy), wtedy odbędzie się loteria.
Dla wylosowanego- 2 kody na 50 brylantów.

Pozdrawiam,
wasza Rybka :*

Ślimaki i Gwoździe

Bo Ślimaki mają śluz,
La La La La widzę gwóźdź.

Każdy Ślimak rogi ma,
La La La La widzę gwoździe dwa.

Bo ślimaki lubią bzy,
La La La La widzę gwoździe trzy.

Bo ślimaki znają cyfry i litery,
La La La La widzę gwoździe cztery.

Bo ślimaki nie lubią jak im się robi dużo zdjęć,
La La La La widzę gwoździ pięć.

Bo ślimaki lubią jeść,
La La La La widzę gwoździ sześć.

Pewien ślimak nazywał się Eden,
La La La La widzę gwoździ siedem.

Bo ślimaki nie lubią pływać w sosie,
La La La La widzę gwoździ osiem.

Bo ślimaki to nasi przyjaciele,
La La La La widzę gwoździ wiele (może nawet dziewięć).

Bo ślimaki mają kase,
La La La La widzę gwoździ mase (może nawet dziesięć).

Każdy ślimak ma skorupę,
La La La La widzę gwoździ kupę (może nawet jedenaście).

Bo ślimaki są na luzie,
La La La La widzę gwoździ tuzin.

Ślimaki nie noszą spodni moro,
La La La La widzę gwoździ sporo. (Może nawet trzynaście).


 To mój hymn, wzruszyłam się *chlip chlip*

środa, 6 lipca 2011

Ślimaki też ludzie!- ruda Ryba

Witam w te cudne wakacje. Chciałam wam pokazać logo organizacji DŚWŚiLiPWiSJ ^-^
Nasze logo.
Wymyślone przezemnie i Huckiego,
a narysowane przeze mnie :)

Jakby cuś to wstawcie je gdzie się da xD
A tu wasza Ryba:
Zrobione wczoraj kamerką ^^
Dodałam też stronę "Moje simy" z moją ulubioną rodzinką w TS3.

Pozdrawiam, Ryba

wtorek, 5 lipca 2011

Myszy w gimnazjum

Pora na kolejną notkę z serii Ryba Tworzy.
Ostatnimi czasy piszę powieść pt. "Myszy w gimnazjum"
Opowiada o dwóch kuzynkach Myszy i Klotyldzie, które po wakacjach idą pierwszy raz do gimnazjum. Główną bohaterką i narratorką jest Mysza:
Tutaj obe bohaterki. Ta ruda po lewej to Klotylda, a ta pieguska po prawej to Mysza.
Tutaj początek mojego opowiadania:

Rozdział 1
Dzisiaj Klotylda przypomniała mi, że muszę po raz setny podziękować moim wielce dowcipnym rodzicom, którzy dali mi na imię Florentyna. Tak, Flo-ren-ty-na. Kto to widział dawać dziecku czterosylabowe imię? No niestety. Moja rodzina bardzo lubi fantazyjne imiona na czele z moją mamą. Ona sama ma na imię Marta, więc nigdy nie przeżywała tego, że dzieci w przedszkolu upraszczają jej imię w dziwaczne sposoby. A jak dałam w dziób jednemu takiemu to krzyku narobiła nie wiadomo ile. Klotylda to moja kuzynka, czyli jest w rodzinie co wyjaśnia jej imię. Klotka- tak na nią zawsze wołały dzieciaki w przedszkolu i szkole. Ciotka Klotka. Na mnie mówią w rodzinie Floria, a w szkole Mysza. Tak już się przyjęło i jakoś dawno nie wracałam do tematu mojego zgubnego imienia. Do dzisiaj. 
W wakacje moja mama siedzi jako jedna z nielicznych w pracy, w liceum, gdyż jest tam główną księgową. Pusta szkoła. Często jak się nudzę to jadę do niej autobusem i łażę po szkole. Często mażę po tablicach, zwiedzam szatnie i ćwiczę sobie na Sali gimnastycznej. Dzisiaj miałam przebłysk intelektu i zabrałam ze sobą moją wielce rozgarniętą kuzynkę- Klotyldę. 
Na drugim piętrze, gdy chciałyśmy wejść do Sali historycznej, bo tam zawsze było dużo kred, natknęłyśmy się na Panią Joasię. Pani Joasia jest sekretarką dyrektora i nie wygląda jak te blond sekretarki z filmów. Ma jakieś pięćdziesiąt lat i śmieszne, krótkie farbowane na rudo włosy. Ona jak zawsze zaczęła mnie chwalić, że strasznie wyrosłam i zaraz podeszła Pani Ela, czyli młodziutka szatynka, którą zawsze mylę z uczennicami, sprawująca posadę wice dyrektor. Przyszła z córką, młodszą od nas, ale z wieloma kredami (kolorowymi!) i laptopem (naprawdę!). Akurat się dzisiaj nudziłyśmy, bo w szkole trwa remont i Sala od historii była jedyną ogólnodostępną.
-Aniu, przedstaw się.- Zachęciła małą pani Ela.
-Ania.- Powiedziała smętnie i podała mi i Klotyldzie rękę.
Już miałam przedstawić nas „Floria i Klotka”, kiedy moja kuzynka wypaliła:
-A my Klotylda i Florentyna. Tak jak ta hiszpańska zakonnica św. Florentyna z Kartageny.

poniedziałek, 4 lipca 2011

Wakacyjnik

Dzisiaj się wasza Ryba nudziła.
A jak się nudziłam i miałam do dyspozycji fajny czarny guzik, kolorowe serwetki, badziewny zeszyt z twardą okładką i całą reklamówkę moich strzępnych materiałów, z których szyłam lalkom sukienki gdy byłam mała- wyprodukowałam takiego cudaka:
Z takim fajnym guzikiem od zimowego płaszczyka <muahahaha>
Taka żagluweczka z serwetki i bloku technicznego ^^

Druga strona. <3
Tam pisze "Kiedy wszystkie drzwi są zamknięte, szukaj otwartego okna".
Znalazłam ten cytat na jednej stronie i normalnie oszalałam na jego punkcie!

To pierwszy post z serii- Ryba Tworzy.

Pozdrawiam, Ryba.

niedziela, 3 lipca 2011

Ślimaki! Ślimaki! Ślimaki!


Dzisiaj po spacerze po deszczu muszę stwierdzić, że ludzie zupełnie nie szanują naszych ślimaczych braci. Straszne, okrutne poprstu. Tak samo okrutne jak to, że nie ma na świecie niebieskich drzew.
Dlatego każdy z nas powinien przestrzegać tych punktów:
1. Na spacerze, przed zrobieniem każdego kroku powiniśmy poświęcić 10 sekund na sprawdzenie, czy w zasięgu tego kroku nie znajduje się przypadkiem żaden ślimak.
2. Kiedy widzimy ślimaka przechodzącego przez chodnik, weźmy go delikatnie za skorupkę i przenieśmy tam gdzie jest jego cel.
3. Podczas wakacji inwestujmy i muszelkowe ślimaki, a nie muszelkowe łabędzie.

I pamiętajcie: DŚWŚiLiPWiSJ
Dajmy Ślimakom więcej Śluzu i Luzu i Prawa Wyborcze i Szanujmy Je
Ślimaki też ludzie!

Gryzmoły i ślimaki

Dziś mnie wzięło na gryzmoły.
Pogoda beznadziejna- chmury wiszą nad tym niebem a wokoło duchota. Mogłyb już lunąć z piorunami nawet, ale niech tak nie wiszą, bo mnie od tego głowa boli.
Więc postanowiłam sobie gryzmolnąć jakiś rysunek.


Gryzmoł namber łan-
Zdjęcie
Nie, nie narysowałam tego dzisiaj, tylko na święta, ale kurzył  się na pulpicie to co go tu wcisnęłam.


Gryzmoł namber tu-
Zdjęcie
Maznęłam to pastelami, btw. mi się niedawno śniły.


Gryzmoł namber fri-
Zdjęcie
Ech, jakość zdjęcia pozostawia sobie wiele do życzenia.


Mam nadzieję, że podobają wam się moje skromne gryzmoły. Chyba nadużywam tego słowa...
Mówi się trudno.


Ślimaki mają śluz!
Wasza Ryba.