wtorek, 5 lipca 2011

Myszy w gimnazjum

Pora na kolejną notkę z serii Ryba Tworzy.
Ostatnimi czasy piszę powieść pt. "Myszy w gimnazjum"
Opowiada o dwóch kuzynkach Myszy i Klotyldzie, które po wakacjach idą pierwszy raz do gimnazjum. Główną bohaterką i narratorką jest Mysza:
Tutaj obe bohaterki. Ta ruda po lewej to Klotylda, a ta pieguska po prawej to Mysza.
Tutaj początek mojego opowiadania:

Rozdział 1
Dzisiaj Klotylda przypomniała mi, że muszę po raz setny podziękować moim wielce dowcipnym rodzicom, którzy dali mi na imię Florentyna. Tak, Flo-ren-ty-na. Kto to widział dawać dziecku czterosylabowe imię? No niestety. Moja rodzina bardzo lubi fantazyjne imiona na czele z moją mamą. Ona sama ma na imię Marta, więc nigdy nie przeżywała tego, że dzieci w przedszkolu upraszczają jej imię w dziwaczne sposoby. A jak dałam w dziób jednemu takiemu to krzyku narobiła nie wiadomo ile. Klotylda to moja kuzynka, czyli jest w rodzinie co wyjaśnia jej imię. Klotka- tak na nią zawsze wołały dzieciaki w przedszkolu i szkole. Ciotka Klotka. Na mnie mówią w rodzinie Floria, a w szkole Mysza. Tak już się przyjęło i jakoś dawno nie wracałam do tematu mojego zgubnego imienia. Do dzisiaj. 
W wakacje moja mama siedzi jako jedna z nielicznych w pracy, w liceum, gdyż jest tam główną księgową. Pusta szkoła. Często jak się nudzę to jadę do niej autobusem i łażę po szkole. Często mażę po tablicach, zwiedzam szatnie i ćwiczę sobie na Sali gimnastycznej. Dzisiaj miałam przebłysk intelektu i zabrałam ze sobą moją wielce rozgarniętą kuzynkę- Klotyldę. 
Na drugim piętrze, gdy chciałyśmy wejść do Sali historycznej, bo tam zawsze było dużo kred, natknęłyśmy się na Panią Joasię. Pani Joasia jest sekretarką dyrektora i nie wygląda jak te blond sekretarki z filmów. Ma jakieś pięćdziesiąt lat i śmieszne, krótkie farbowane na rudo włosy. Ona jak zawsze zaczęła mnie chwalić, że strasznie wyrosłam i zaraz podeszła Pani Ela, czyli młodziutka szatynka, którą zawsze mylę z uczennicami, sprawująca posadę wice dyrektor. Przyszła z córką, młodszą od nas, ale z wieloma kredami (kolorowymi!) i laptopem (naprawdę!). Akurat się dzisiaj nudziłyśmy, bo w szkole trwa remont i Sala od historii była jedyną ogólnodostępną.
-Aniu, przedstaw się.- Zachęciła małą pani Ela.
-Ania.- Powiedziała smętnie i podała mi i Klotyldzie rękę.
Już miałam przedstawić nas „Floria i Klotka”, kiedy moja kuzynka wypaliła:
-A my Klotylda i Florentyna. Tak jak ta hiszpańska zakonnica św. Florentyna z Kartageny.

1 komentarz: