Okej, a teraz poważnie. Muszę się streszczać, bo Bianenzilda do mnie drepta.
Bianenzilda zwana powszechnie Bianką <3
Dzisiaj postanowiłam poeksperymentować sobie z płótnem. Kupiłam wczoraj takie trzy 25x30cm w Lidlu.
Jeszcze schnie, jak to farby olejne.
Kupiłam też całą butlę płynu do mycia pędzli (wodą takich nie umyjesz, jak upaćkane są farbą olejną) i myłam tym płynem ręce nie wiem ile, a wciąż wyglądam jak... jak ktoś kto ma na rękach zieloną i czarną farbę.
Mój warsztat pracy
Paletka- moja stara dobra przyjaciółka
No to pochwalę się też urywkami z moich dwóch aktywnych opowiadań ^^
Cruciatus- szkolne lata Lily i Severusa
(...)-Zaczekaj Potter!- zawołał szorstko.
James odwrócił się i spostrzegł rozbawiony, że to Smarkerus go woła. Obok stał Lupin i podażył za wzrokiem przyjaciela.
-Tłustowłoska!- zawołał Rogacz mało nie skacząc z uciechy.
Severus podniósł wysoko różdżkę. Czarne oczy wpatrywały się w skupieniu i pogardzie brązowe, rozbawione oczy. Wycelował różdżkę prosto w Jamesa.
-Snape!- przestraszył się Remus.
-Spokojnie Luniak- uspokoił go Potter- zaraz go pokonam, zmiażdżę i pokażę gdzie jego miejsce i jeszcze zdążymy na herbatkę.
Błękitny promień wystrzelił w Gryfona, kiedy ten, wciąż patrzył na Remusa z różdżki Snape’a. Ten czuł miłą błogość po wypowiedzeniu słodkich słów „Respiratey”, które otoczyły tego brudnego Pottera i zaczęły plątać się na jego szyi. James macał rękoma po całej szyi, szukając instynktownie jakiegoś węzła, który mógłby poluźnić i złapać oddech.
Lupin nagle pobladł. Zaczął się wszędzie rozglądać, podbiegł do przyjaciela, ale nie mógł mu pomóc.
-Przestań!- wrzasnął na całe gardło, zdziwiony zresztą, że potrafi wydać z siebie aż tak głośny dźwięk.
Severus ani myślał. Czerpał radość i energię z bólu wroga.
-On się dusi!- krzyczał Remus na zdarcie gardła.
Wtedy Severus ocknął się. Zabije Pottera- wyrzucą go ze szkoły. Zabije Pottera- trafi do Azkabanu. Na zawsze. Nigdy nie zobaczy Lily. Piorunem opuścił różdżkę, a James cały siny opadł na podłogę. Echem potoczył się huk jaki wywołał ciężki James opadając, a przy ty, dźwięk tuczącego się szkła. Ot i potłukły się okulary Gryfona. Wtedy pojawił się tłum uczniów, w tym Lily Evans. Severus zaczął się cofać, w tej chwili jego działanie, które przed chwilą zdawało się genialne i cudowne, teraz było… głupie! Cofał się szybko i wpadł na Avery’ego.
-Gościu, to było…- zaczął przejęty, widząc akcję z Potterem.
Ale Severus już biegł do Pokoju Wspólnego. Był tak wstrząśnięty, tak wstrząśnięty. To była w końcu Czarna Magia. (...)
James obudził się dzień później jeszcze przed południem. Ziewnął i dopiero potem zorientował się gdzie jest. Sięgnął po omacku po okulary i założył je na nos. Tak, teraz miał pewność.
-Powinieneś jeszcze przeleżeć tu z dzień, dwa- mruknęła pani Pomfrey ścieląc łóżko naprzeciwko, zauważywszy, że pacjent się obudził.
-Chyba nic mi nie jest- zauważył.
-Jesteś osłabiony, twoje drogi oddechowe są uszkodzone. Zaklęcie Respitatey to groźne czarno magiczne zaklęcie, które pozostawia po sobie silne, trudne do pozbycia ślady.
-Respiratey?- powtórzył Potter z pytającym spojrzeniem- no nie, Smarkerus ćwiczy czarną magię- powtórzył z niedowierzaniem i łobuzerskim uśmiechem, kiedy pani Pomfrey odeszła nieco dalej.
-ROGACZ!- usłyszał znajome głosy. To Lunatyk, Glizdogon i Łapa przyszli do przyjaciela. Pulchny Peter wepchnął się na łóżko Jamesa, Remus stanął opierając się oparcie łóżka przy nogach Pottera, a Syriusz usiadł na stołku przy łóżku.
-Co tam, stary?- spytał beztrosko Syriusz.
-A jak myślisz?
-Uduchowiony- zażartował Peter- bo myśleliśmy, że wyzioniesz ducha.
-Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie- uśmiechnął się Rogacz.
-Wiemy- jęknął Remus z udawanym smutkiem.
Wszyscy dostali ataku śmiechu.
Ołkej, a teraz o naszej Myszy i Klotce
Mysza i Klotka
26 sierpnia, czwartek
Dzisiaj zobaczyłam pod blokiem Wiktorię. Tym razem bez braciszka. Wyglądała osobliwie. Miała na sobie długą sukienkę do kostek koloru granatowego, w rękach trzymała bardzo grubą książkę zlewającą się kolorystycznie z sukienką, a na nosie okrągłe okulary, z grubymi szkłami. Wyglądała w nich jak mucha.
Podeszłam do niej z wymuszonym uśmiechem i spytałam co czyta.
-„Harry Potter i Zakon Feniksa”- pochwaliła się Wiktoria.
Nigdy nie myślałam, że taka dziewczyna jak Wiktoria, z modnymi ciuchami, umalowana i opalona lubi czytać książki, zwłaszcza takie grube.
-Fajne okulary- powiedziałam.
Wiktoria zaczęła się po sobie rozglądać, jakby myślała, że mówię o jakiś innych okularach, dopiero po chwili zrozumiała i podziękowała.
-W mojej klasie było bardzo dużo krótkowidzów- powiedziałam.
-Ja nie jestem krótkowidzem- rzekła uprzejmie Wiktoria.
Zbiła mnie z tropu…
-Ale masz przecież okulary.
-Aha- przytaknęła, a mnie ręce opadły- ale musiałabym mieć naprawdę niezłą wadę wzroku, żeby musieć nosić takie denka od butelek. To zerówki, zwykłe szkła.
Słyszałam już o tych zerówkach. Ale zwykle się je nosi do modnych okularów. Nerdów, albo coś w tym stylu. Ale żeby nosić takie niemodne i nieładne okulary?!
-Dostałam je od rodziców na urodziny.
Więc to rodzice taki dla niej prezent wymyślili. Czasem jak rodzice jakiś prezent wymyślą to nic tylko rozpaczać.
-Prosiłam ich o nie całe lato- dodała Wiktoria.
No to tyle.
Bo Franek już się niecirpliwi i pcha się obok Bianci
Które opowiadanie wydaje się wam bardziej obiecujące?
No i co sądzicie o moim obrazku?
We wtorek wyjeżdżam w góry, będę dostępna na wszelkich internetowych środkach kumunikacyjnych bo będziemy mieli tam internet, a ja wzmę laptopa, tyle tylko, że będę rzadziej i krócej.
Paa! :3
Świetne opowiadania. <3
OdpowiedzUsuńŚwietne . :3
OdpowiedzUsuń